czwartek, 23 czerwca 2016

Joanna Cannon - „Owieczki dobre, owieczki złe”



Wszystko zaczęło się w pewien czerwcowy poniedziałek, kiedy zniknęła pani Creasy. A może tak naprawdę zaczęło się dobrych parę lat wcześniej...
Dwie dziewczynki, Grace i Tilly usiłują rozwiązać zagadkę zniknięcia sąsiadki. Słuchają bacznie mieszkańców osiedla, a także księdza proboszcza. Szybko dochodzą do wniosku, że kluczem 
do odnalezienia pani Creasy będzie uprzednie odnalezienie... Boga. Ale gdzież On jest? Podobno jest wszędzie, ale nawet gdy się dobrze rozejrzeć, 
to jakoś Go nie widać, choć Grace i Tilly są bardzo staranne w swych poszukiwaniach...



Debiutancka powieść Joanny Cannon to połączenie dramatu, komedii i kryminału. Zaskakujące zwroty akcji, szczypta humoru i świetne obrazki z życia codziennego angielskiej klasy średniej lat siedemdziesiątych gwarantują czytelnikom doskonałą literacką rozrywkę.
Polecam. Urocza książka!
MK

 
Joanna Cannon - „Owieczki dobre, owieczki złe”
Wydawnictwo Amber, 2016
ISBN: 978-83-2415-751

piątek, 17 czerwca 2016

"Gwiezdne wojny" - recenzja konkursowa Olafa Marchwickiego

Książkę pt. "Gwiezdne wojny" znalazłem przypadkiem przeglądając bibliotekę moich dziadków. Należała ona kiedyś do mojego taty. Jest to stare polskie wydanie z roku 1990 na podstawie oryginalnej książki z roku 1976 ,,Star Wars, From the adventures of Luke Skywalker", której autorem jest George Lucas, znany pomysłodawca, scenarzysta i reżyser filmowej sagi o Gwiezdnych Wojnach.
Nie wszyscy wiedzą, że Lucas zanim nakręcił swoje kultowe filmy, rozpoczął od napisania właśnie książki a także scenariuszy do serii komiksów. Ja to wiedziałem, bo od dawna należę do grona wielbicieli ,,Gwiezdnych Wojen", dlatego bardzo się ucieszyłem ze swojego odkrycia i postanowiłem przeczytać. W końcu powieść, która stała się pierwowzorem jednego z najlepszych filmów science-fiction to jest coś! Nie szkodzi, że znałem już fabułę i losy bohaterów a nawet zakończenie historii. Byłem ciekaw czego nowego się dowiem i czy wszystko się zgadza ze znaną mi wersją, ale też chciałem sobie wyobrazić to uniwersum samemu, we własnej głowie, a do tego najlepsza jest książka.
Akcja rozgrywa się oczywiście, dawno, dawno temu w odległej galaktyce" i zgodnie z angielskim podtytułem uczestniczymy w przygodach młodego rycerza Jedi Luke'a Skywalkera. Gdy go poznajemy jest zwykłym farmerem i nie wie jeszcze, że posiada niezwykłą moc. W tym czasie we wszechświecie trwa wojna – członkowie pokonanego podstępem Senatu Międzygalaktycznego tworzą ruch oporu zwany Rebelią przeciwko złemu lmperium, które terroryzuje całą galaktykę, używając ,,ciemnej strony mocy". Luke bardzo pragnie dołączyć do wojsk Rebelii jako pilot. Los mu sprzyja: pewnego dnia kupuje dwa wysłużone roboty i odczytuje zakodowaną w jednym z nich prośbę o pomoc. Pomocy wzywa księżniczka Leia Organa, a adresatem wiadomości jest generał rycerzy Jedi Obi-wan Kenobi. Wojownik ten wiedzie na starość życie pustelnika, ukrywając się pod pseudonimem Ben Kenobi na tej samej planecie, na której mieszka Luke. Starzec pod wpływem dostarczonej mu przez Luka informacji od księżniczki Lei postanawia natychmiast przyłączyć się do walki przeciw lmperium i zabiera ze sobą Luke'a. Okazuje się też, że wie on wiele na temat pochodzenia młodego Skywalkera - wyjawia mu tajemnicę drzemiących w nim mocy, ofiaruje miecz świetlny i zaczyna szkolić go na rycerza Jedi. Tak rozpoczyna się wielka walka Luka o zwycięstwo dobra nad złem, ale też o poznanie prawdy o sobie i swojej rodzinie. W przygodach towarzyszą mu oprócz Obi-wana także księżniczka Leia Organa, dzielny przemytnik Han Solo, kudłaty kosmita Chewbacca i przyjaciel z dzieciństwa pilot Rebelii Biggs.
Nie chciałbym tu zdradzać zbyt wielu szczegółów - być może ktoś jednak nie poznał jeszcze historii walk rycerzy, jasnej strony mocy" wspomagających galaktyczny ruch oporu w walce przeciwko złemu lmperium służącemu "ciemnej strony mocy".
Uważam, ze książkę ,,Gwiezdne wojny" warto przeczytać.  Jeśli historia jest komuś znana, dowie się wieIu nowych szczegółów jak np. opisy pIanet, budowa i protokół robotów, dokładna budowa broni i ich możliwości, pochodzenie mocy Jedi i zasady jej wykorzystania. Również kilka wątków, które są w powieści bardzo ciekawe lecz w filmie zostały pominięte uzupełnia wiedzę o ważnych wydarzeniach, m.in. historia przyjaźni Luke’a i Biggsa, którzy  ramię w ramię walczą w finałowe walce, by zniszczyć siedzibę lmperium, Gwiazdę Śmierci (w filmie Biggs jest tylko postacią epizodyczną i nie wiemy skąd się wziął).
Jeśli ktoś tej historii nie zna to, powinien tym bardziej przeczytać bo ,,Gwiezdne Wojny to absolutna klasyka gatunku science-fiction i nawet jeśli ktoś nie lubi kosmicznych opowieści to tutaj mamy również wiele innych gatunków prozy w jednym. Znajdziemy tu ludowe legendy (tajemniczy rycerze zakonu Jedi), skomplikowane intrygi polityczne (rządy lmperium), wątki przygodowe, wojenne a nawet historie miłosne. Wrażenie robi też wartka akcja oprócz pierwszych dwóch rozdziałów gdzie dopiero autor przedstawia uniwersum ,,odległej galaktyki", dokładne opisy walk i sporo humoru.

Myślę też, że zamiast kupować nowe wydanie ,,Gwiezdnych Wojen" już poprawione, aby wszystko było zgodnie z serią filmów, warto kupić lub wypożyczyć takie stare wydanie jak to, które się trafiło mnie. Jedyne co w nim przeszkadza to niezbyt aktualne tłumaczenie Piotra Cholewy - przetłumaczono np. na polski numeryczne nazwy robotów i w ten sposób zamiast C-3PO mamy Ce Trzypeo, zamiast R2-D2 mamy Erdwa Dedwa itp. Poza tym drobnym mankamentem, który nawet jest dość śmieszny w dzisiejszych czasach, książka ma same zalety. Mały format można wszędzie ze sobą zabrać, twarda okładka dobrze chroni zawartość, dodatkowo grzbiet jest szyty a nie klejony, więc jest o wiele bardziej odporna na zniszczenie i nie rozpadnie się po jednym  przeczytaniu. Kto wie, może nawet doczeka aż moje dziecko będzie chciało ją przeczytać?


„Gwiezdne wojny. Nowa nadzieja” George Lucas
Wydawnictwo Amber, 1997 (Wyd. 2)
ISBN: 8371690584

Recenzja zdobyła 3 nagrodę w konkursie "Wszystkie książki mówią"
w kategorii powyżej 13 lat.

„Kamienie na szaniec” - recenzja konkursowa Kacpra Grabarczyka

Ostatnio przeczytałem książkę „Kamienie na szaniec”, która opowiada o latach 1939-1945 – kiedy w Polsce toczyła się wojna. Książka została napisana przez Aleksandra Kamińskiego. Głównymi bohaterami są trzej chłopcy: Zośka, Rudy i Alek, którzy mieszkają w Warszawie. Wszyscy byli harcerzami, członkami drużyny Buków. Autor dokładnie opisywał różne wyprawy drużyny, podczas których ćwiczyli zarówno ciało jak i ducha. Dla głównych bohaterów ważne były również rozmowy o sytuacji politycznej lat trzydziestych i zbliżającej się groźbie wojny.
Gdy czytałem początkowe rozdziały „Kamieni na szaniec” miałem wrażenie, że oni naprawdę myśleli, że Hitler nie zaatakuje Europy, bo będzie się bał reakcji Francji i Anglii. Wkrótce Alek, Rudy i Zośka przekonali się, że było inaczej. Wybuch II wojny światowej i błyskawiczne zwycięstwa Niemców zaskoczyły wszystkich. Cała Polska znalazła się bowiem pod okupacją Niemiec. Ta sytuacja całkowicie zmieniła losy bohaterów książki. Rozpoczęli oni walki z Niemcami poprzez działania „małego sabotażu”. Imponujące były opisy ich działań. Dużo odwagi wymagało przecież gazowanie sal kinowych, wybijania szyb w restauracjach dla Niemców, rozrzucanie ulotek ośmieszających ich czy zrywanie flag niemieckich i zastępowanie ich polskimi. Szczególnie dokładnie autor opisał jednak akcję związaną z usunięciem niemieckiej tablicy z pomnika Kopernika. Gdy czytałem ten fragment książki czułem się tak jakbym to widział. „Kamienie na szaniec” to jednak książka przede wszystkim o odwadze, poświęceniu, przyjaźni i oddaniu. Najbardziej charakterystyczny jej fragment opisujący przygotowania i odbicie z rąk hitlerowców jednego z głównych bohaterów- „Rudego” pokazuje, że przyjaźń między bohaterami była najważniejsza i że wszyscy byli gotowi ryzykować własne życie by ratować przyjaciela. Torturowany przez Niemców Rudy to przykład dużej odwagi. Mimo ogromnych cierpień nie zdradził swoich przyjaciół. Akcję pod Arsenałem autor przedstawił jako zwycięstwo, które zostało okupione wielką ofiarą. Rudy został uratowany, ale wkrótce zmarł a dodatkowo śmierć poniósł Alek, postrzelony podczas akcji pod Arsenałem.
Czy w takim razie było warto walczyć o uwolnienie przyjaciela? Myślę, że tak, bo było to właśnie dowodem na przyjaźń, oddanie i poświęcenie. Przyjaciele nie zastanawiają się przecież czy pomagać sobie nawzajem. To się po prostu robi, bo tak trzeba. Nawet jeśli wymaga to poświęceń i wyrzeczeń. „Kamienie na szaniec” to książka właśnie o tym.
Dodatkowo jest ona ciekawa ze względu na opisy tego jak działał „mały sabotaż”- jak młodzież walczyła z okupantem, jak była pomysłowa i odważna. Moim zdaniem naprawdę warto przeczytać tę książkę.

"Kamienie na szaniec" Aleksander Kamiński
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia", 2011.
ISBN: 9788310120014

Recenzja zdobyła 3 nagrodę w konkursie "Wszystkie książki mówią" 
w kategorii 8-12 lat. 

                                                            

czwartek, 9 czerwca 2016

"Mondo i inne historie" - recenzja konkursowa Matyldy Elson

Któż z nas nie chciałby móc oderwać się od codzienności? Nudnej, mozolnej, ograniczającej wolność umysłu. Możliwość ucieczki ze szkoły czy pracy, by posiedzieć na rozgrzanej słońcem plaży bądź brodzić w czystej, ciepłej wodzie, byłaby bardzo kusząca- nawet dla pracoholików.
Wszyscy mamy jednak obowiązki, jesteśmy za wiele rzeczy odpowiedzialni. Po cóż innego mamy jednak wyobraźnię, jeśli nie po to, by śnić....
W świat marzeń- jakże odmienny od naszego- wprowadza nas w swoich opowiadaniach Jean- Marie Gustave Le Clezio, francuski prozaik, laureat Nagrody Nobla 2008. Tytułowy bohater jednego z jego opowiadań, Mondo (chłopiec wypytujący wciąż ludzi czy chcą go adoptować), ma wyobraźnię inną niż wszyscy. W swym spokojnym, pozbawionym reguł świecie, odnajduje przyjaciół nie tylko w ludziach, ale i w najprostszych przedmiotach, które my, zaganiani, na co dzień omijamy . Ma ulubiony falochron, ławkę w parku, skałę. Rytm życia chłopca jest dla wielu dorosłych jednak nie do przyjęcia. Pytanie tylko, dlaczego? Mondo jest przecież szczęśliwy i niczym nieograniczony. Jest wolny niczym ptak, jego opoką zaś, staje się morze i słońce. Nie wiadomo skąd się wziął, gdzie sypia i co jada. Nie lubi pytań, których zewsząd, słyszy mnóstwo. Mondo zgłębia i poznaje świat na swój dziecięcy sposób. Nie brak w nim marzeń, pędzących z wiatrem daleko poza horyzonty szkolnych zasad. Ten upojony światłem umysł jest zupełnie nieskalany- nie tknięty brutalną ręką losu.
Podobnie jest w przypadku Lullaby- dziewczyny, która chce się cieszyć słonecznym blaskiem wijącym się po grzbietach fal i wyrazistym zapachem alg, przenikającym zatokę, niedaleko której mieszka. Brakuje jej tego w szkole, do której postanawia nigdy nie wracać. Podobnie, jak w przypadku Monda, w wolność i swobodę dziewczynki ciężkimi krokami wkraczają dorośli- w ich świecie na chmury, kamyki i piasek nie ma miejsca. Lullaby woli wciąż pisać listy, a potem „karmić nimi” ogniska na plaży, niż siedzieć w tłamszących murach szkolnej placówki.
Za równo ona jak i Mondo wśród dorosłych znajdują kogoś, kto daje im najważniejszą dla nich rzecz: zrozumienie. Mała Wietnamka Thi Chin, mieszkająca w dużym domu z ogromnym ogrodem, daje chłopcu przyjaźń i ciche przyzwolenie na to „nie do końca właściwe” z naszego punktu widzenia życie. Jeśli zaś chodzi o buntowniczą Lullaby, przyjacielem staje się pan Filippi- nauczyciel, który nie ma nic przeciwko bliskim i dalekim podróżom, zastępującym jej szkołę.
Oczywiście, konsekwencją wolności obojga jest odpowiedzialność- za siebie i swoje życie. Nie ma bowiem mamusi, która przytuli, otrze łzy, ochroni, zapłaci, a jeśli jest, to śpi całymi dniami i łyka środki nasenne (taka jest właśnie matka Lullaby. Wiążę się to z wypadkiem, który przeżyła).
Dla Monda niebezpieczeństwo stanowi krążący po mieście ciapacan- szara furgonetka z mężczyznami odzianymi w mundury, którzy łapią bezdomne psy i dzieci. Z tym zagrożeniem musi radzić sobie sam.

To, co czyni tę książkę ciekawą, mimo braku wartkiej akcji, do której jesteśmy tak przyzwyczajeni, to spokój. W naszym życiu mamy jego swoisty deficyt- wciąż gdzieś tylko spieszymy, nie mamy na wszystko czasu, nigdzie nie zdążamy. W „Mondzie i innych historiach” czytamy o odległych nadmorskich krainach, gdzie życie swobodnie płynie z dnia na dzień, wśród mglistych poranków i rozpalonych popołudni. Opisy choć szczegółowe, nie są ani trochę przytłaczające. W lekki i zgrabny sposób wprowadzają nas do obcego, piękniejszego świata, gdzie nawet słota wydaje się cudowna. Sposób w jaki J.M.G. Le Clezio (znany również z esejów filozoficznych i powieści eksperymentalnych) „oprowadza” nas po marzeniach różnych dzieci, jest wręcz magiczny. Podglądamy jego młodych bohaterów- wiemy co robią, co czują, o czym myślą i marzą.
Po przeczytaniu tej książki czułam się, jakbym wróciła z długich wakacji. Nowo poznane krajobrazy i pejzaże utkwiły mi w głowie. Nie są one jednak najważniejsze w tym wręcz mistycznym dziele. Najważniejsze są poszukiwania, które wszyscy bohaterowie prowadzą. W każdym z opowiadań Le Clezia dzieci odkrywają drzemiącą w przyrodzie siłę harmonii, a przy tym bezpieczeństwo i radość.
Konkludując- o czym jest „Mondo...”? O dzieciach, które, jak nikt inny potrafią współbrzmieć ze światem i odnaleźć w nim swoje miejsce. Przekazują nam swoją mądrość, która jest jednocześnie wielka, ale i błaha- czysto dziecięca. Le Clezio pokazuje nam jednak, że to właśnie ona najlepiej sprawdza się, na długiej drodze po szczęście.

Polecam te opowiadania wszystkim zagubionym w tej podróży.

"Mondo i inne historie"  J. M. G. Le Clézio
Wydawnictwo W.A.B., 2011.
ISBN 9788377475058

Recenzja zdobyła 2 nagrodę w konkursie "Wszystkie książki mówią"
w kategorii powyżej 13 lat.

"Znaczy kapitan" - recenzja konkursowa Łukasza Wyszomierskiego

"Znaczy Kapitan" to książka napisana przez Karola Olgierda Borchardta.
Rozgrywa się w 20-leciu międzywojennym. Autor był marynarzem i w powieści opisuje różne wydarzenia ze swojego życia. Związane były one z Mamertem Stankiewiczem, którego nazywano Znaczy Kapitanem, ponieważ każde zdanie rozpoczynał od słowa ,,znaczy". Jest on moim ulubionym bohaterem ze względu na prawdomówność i dokładność. Książka opisuje całą historię tworzenia się polskiej marynarki handlowej. Prezentuje pierwsze statki i ich kapitanów. Byli oni najczęściej wychowani w różnych zaborach i niekiedy mieli problem z mówieniem po polsku, co powodowało liczne nieporozumienia.
Najbardziej w książce podobały mi się śmieszne historie z życia 
marynarzy, które stanowiły ciekawe urozmaicenie powieści. Autor miał możliwość
pracowania na różnych statkach, na których zyskiwał nowe doświadczenia. Na
większości z okrętów dowódcą był Znaczy Kapitan, dzięki czemu 
Borchardt miał okazję dokładnie go poznać. Autor przedstawia swojego dowódcę jako
świetnego nawigatora, człowieka bardzo wymagającego zarówno od siebie, jak 
i od innych, ale jednocześnie bardzo szanowanego i lubianego przez swoich
podwładnych.
Polecam wszystkim tę książkę. Pomimo, że nie ma zbyt wielu dialogów, to
szybko się ją czyta, ponieważ jest ciekawa i wciągająca. Napisana jest
zrozumiałym dla wszystkich językiem. Jej akcja jest wartka i nie zawiera
niepotrzebnych opisów lub dłużyzn. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z
nią.


"Znaczy Kapitan" Karol Olgierd Borchardt
Wydawnictwo "Bernardinum", 2010.
ISBN 
978-83-7380-785


Recenzja zdobyła 2 nagrodę w konkursie "Wszystkie książki mówią" 
w kategorii 8-12 lat. 

środa, 1 czerwca 2016

Eric-Emmanuel Schmitt – "Zazdrośnice"

Cztery młode dziewczyny stanowią zgraną paczkę – żyją w przekonaniu, że są przyjaciółkami 
na zawsze, na dobre i na złe. Jednakże z biegiem czasu, kiedy każda z nich dojrzewa do bycia dorosłą kobietą, ich drogi jakby się rozchodzą. Pierwsze zakochanie, problemy rodzinne, presja otoczenia wręcz zmuszają do tego aby dorosnąć, zrewidować swój system wartości oraz nauczyć się "walczyć 
o swoje". I tak przyjacielska solidarność zaczyna ustępować własnym interesom, a pozornie idealna przyjaźń zamienia się w grę pozorów i rywalizację.
E. E. Schmitt jak zwykle doskonale opisuje zagadki, które skrywa w swym wnętrzu każdy człowiek, 
a zwłaszcza kobieta. Ta niewielka powieść, by nie rzec "nowela na cztery głosy" stanowi doskonałe studium natury naszych uczuć. Autor po raz kolejny udowadnia, że między miłością 
i nienawiścią granica jest bardzo cienka, podobnie jak między dobrem i złem. Wystarczy, że w ludzkie serce wkradnie się owa tytułowa zazdrość...
MK

 
Eric-Emmanuel Schmitt – "Zazdrośnice"

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2016
ISBN: 978-83-240-3536-6

poniedziałek, 30 maja 2016

„Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana” – Mamen Sanchez

Atticus Craftsman – syn właściciela angielskiego wydawnictwa Craftsman&Co – pewnego dnia 
w sprawach służbowych wyjeżdża do Madrytu. Jedzie tam na wyraźne polecenie ojca, aby osobiście zamknąć czasopismo literackie „Librarte”, założone w celu promowania tytułów wydawnictwa i zwolnić wszystkich pracowników. Zadanie wydaje się być dosyć proste, jednak Atticus nie przypuszcza nawet, jaka niespodzianka czeka go na miejscu. Tak się bowiem składa, że załogę firmy stanowi pięć kobiet: niebywale energicznych i niezwykłej urody Hiszpanek, które zrobią wszystko, aby nie dopuścić do utraty posad. Ich sprytna intryga sprawi, 
że Anglik nieoczekiwanie zniknie…
Świetna, urocza powieść z ogromną dawką humoru, romansu i intrygi kryminalnej. Polecam!
BG

„Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana” – Mamen Sanchez
Wydawnictwo Media Rodzina, 2015
ISBN: 978-83-8008-073-7