piątek, 12 października 2018

Recenzja Kamili Dubietis - wyróżnienie w konkursie "Wszystkie książki mówią" w kategorii powyżej 18 lat

Miejsce kobiety nie jest w kuchni - jest w ogrodzie! Recenzja tomu poezji
Rupi Kaur   
Słońce i jej kwiaty

Wyzwanie, które rzuca czytelniczkom Rupi Kaur, autorka tomu poezji zatytułowanego Słońce i jej kwiaty brzmi właśnie tak - wiem, gdzie jest miejsce, w którym możesz poczuć się dobrze. I jeśli masz odwagę, to chodź - zaprowadzę cię tam.

Opisać poezję Rupi Kaur nie jest łatwo. Powiedzieć, że jest kobieca, to to tak, jakby spojrzeć na bramę ogrodu, do którego nas zaprasza, nawet nie wchodząc do środka. Jeśli jednak zdecydujemy się zagłębić w jej treść, pierwszym, co nas poruszy, będzie z pewnością jej celność i prostota. Nie zaskoczy to tych kobiet, które spędziły choćby kilka wieczorów z poprzednim tomem poezji tejże autorki, noszącym kuszący tytuł Mleko i miód. W przypadku tytułu, jaki nosi Słońce i jej kwiaty rzecz ma się podobnie – tym razem jednak Rupi Kaur nie uwodzi smakiem lecz zapachem tysiąca tajemnic, które krok po kroku odkrywa, zapraszając nas coraz głębiej do swojego ogrodu. Ale czy na pewno swojego?
Kwiaty w ogrodzie tytułowego Słońca to obraz naszych odczuć. To kobiece pragnienia i troski wplątane w ogród emocji. Znajdziemy tutaj zarówno winorośle uginające się pod słodkimi chwilami, jak i uzbrojone w kolce, choć piękne krzewy różanych lęków czy ulotne dmuchawce marzeń. Podobnie jest w życiu – w plątaninie zdarzeń przewijają się obok siebie dobre i złe okresy, euforia i ból, zachwyt i strata, duma i niepokój. Upojną woń triumfu często przerywa gorzki smak porażki.
Obserwując popularność twórczości Rupi Kaur trudno oprzeć się wrażeniu, że poezja przeżywa swoje małe odrodzenie, trafiając w szczególności do kobiecego grona. Warto wspomnieć tutaj jednak, że styl przyjęty przez Rupi Kaur, choć tak bliski naturze, daleki jest od chociażby znanych nam ze szkolnej ławy Sonetów krymskich Mickiewicza chwalących budzące zachwyt stepy czy utworu Miłosza zatytułowanego Wyprawa do lasu, które stanowiły nasze pierwsze, bo jeszcze licealne, spotkania z  dojrzałą poezją. Jeśli więc można porównać Słońce i jej kwiaty do omawianych w planie lektur szkolnych dzieł, porównania takiego wypadałoby szukać raczej w twórczości erotycznej, gdzie tak jak W malinowym chruśniaku Leśmiana, aż kipi od pulsujących uczuć i emocji, których świadkiem jest nie kto inny, ale właśnie natura. Być może więc to nie męski sposób widzenia, a właśnie kobiecy, pełen zrozumienia i delikatności, który kryje się w każdej z nas sprawia, że poezja ta trafia do kobiecych serc? W mojej opinii można się z tym śmiało zgodzić, ponieważ zawarte w recenzowanym tomie utwory czyta się niezwykle lekko – taki wydźwięk poezji był dla mnie fascynującym osiągnięciem autorki, która pisze przecież o rzeczach nielekkich, a wręcz trudnych – samoakceptacji, kompleksach, utracie wiary w siebie i innych.

  
Rupi Kaur dowodzi, że nasze emocje niejednokrotnie przypominają życie tajemniczego ogrodu. Radzi także, że aby się w nim odnaleźć i móc poczuć na swej twarzy promienie słońca, musimy sięgnąć daleko w głąb naszych korzeni, gdzie niczym rośliny znajdziemy to, co najważniejsze dla naszego rozwoju: życiodajną moc, siłę, odwagę. Kieruje swoją poezję do zwykłych kobiet i pisze ich językiem. Nie znajdziemy tu zawiłych metafor czy wzniosłych porównań, ale ścieżkę złożoną z prostych i dobrze znanych zapachów, którą nas prowadzi i jednocześnie pokazuje, że aby rozkwitnąć, trzeba dojrzeć, a aby dojrzeć, należy na dobrym gruncie naszego serca pozwolić kiełkować odpowiednim nasionom. Tłumaczy także, że obumieranie nie jest końcem – to tylko etap, który pozwala nam przygotować się do kolejnego rozkwitu. To cenna refleksja, która wpisuje się w nieustanny cykl rozwoju. Dojrzewamy przez całe życie, nie tylko raz, a czerpiąc z ogrodu doświadczeń poznajemy siebie i otaczający nas świat.
Słońce i jej kwiaty to pozycja, z która warto się zmierzyć – szczególnie tym kobietom, które poprzez obarczone zawiłościami metafor i koniecznością żmudnej analizy lekcje języka polskiego mają mylne zdanie o poezji. Przypadnie również do gustu tym, które w odważnym życiu, jakie toczą na co dzień potrzebują odrobiny wsparcia, a także tym, które wątpią w swoją moc, tracą wiarę, czują się zagubione lub szukają odpowiedzi. Sięgając po tom, już od pierwszych słów możemy być mile zaskoczone jego językiem – trafnym i wyrazistym jak same emocje, ale zarazem delikatnym niczym promienie słońca. Językiem, który jest nam fascynująco bliski, którym chcemy mówić i którym chcemy, aby do nas mówiono. Autorka prowadzi nas przez dobrze znane uczucia, dając wrażenie, że nie otwieramy okładki, lecz swoje pełne emocji, trosk, nadziei serce. I tak właśnie jest – podziwiamy twórczość autorki, bo widzimy w niej odbicie tego, co kryje się w naszym wnętrzu. Jeśli więc można powiedzieć, że Rupi Kaur w Mleko i miód przeprowadziła czytelniczki przez trudne momenty takie jak: Cierpienie, Kochanie, Zrywanie i Gojenie, z pewnością można też stwierdzić, że zrobiła to tylko po to, aby teraz doprowadzić je ogrodu i powiedzieć: Zobacz, tak wiele przeszłaś i wciąż jesteś piękna. Choć nie raz jeszcze zwiędniesz, odrodzisz się na nowo – bogatsza i silniejsza. Tu, w ogrodzie swoich emocji, to ty jesteś jego najpiękniejszym kwiatem. Wprawiona ogrodniczka zapamięta to przesłanie na długo, a dla początkującej stanie się ono pomocnym drogowskazem.


Kamila Dubietis



Słońce i jej kwiaty - Rupi Kaur
Wydawnictwo Otwarte, 2018
9788375154856



Recenzja Marii Stachyry - wyróżnienie w konkursie "Wszystkie książki mówią" w kategorii 13 - 18 lat


„Nasza własna wyspa”- książka, która pokazuje, że przyjaźń i miłość przenoszą góry.
                                                                          

W ostatnich latach dużo zwiedzałam z rodzicami, dlatego szczególnie chętnie czytałam w tym czasie różne książki o  tematyce podróżniczej. Przed kolejnym naszym wyjazdem wybrałam się do księgarni po książkę, która opisywałaby kolejny cel naszej podróży. Od razu ujrzałam „Naszą własną wyspę” autorstwa Sally Nicholls. Zaintrygowana tytułem sięgnęłam po nią ,sądząc , że jest to książka o podróżach i  niezwykłej tropikalnej przygodzie. Byłam zaskoczona, gdy okazało się, że historia ta  niekoniecznie  opowiada o tym, czym  zasugerował tytuł ,a  nawet jest o wiele lepsza , niż się spodziewałam…

Nasza własna wyspa to historia trójki rodzeństwa, która wychowuje się bez rodziców. Opiekunem dla trzynastoletniej Holly i siedmioletniego Davy’iego jest ich starszy dwudziestoletni brat- Jonathan. Historia w książce, jest opisana oczami głównej bohaterki Holly, która opowiada o tym jak żyje się w takiej nietypowej rodzinie …
Holly

To dziewczyna, która w wieku sześciu lat straciła ojca, a pięć lat po jego śmierci  musiała się uporać ze śmiercią mamy. Mimo, że jest nastolatką musi uporać się z wieloma problemami ,czasami ponad jej wiek .Po śmierci mamy staje się opiekunką swojego młodszego brata. Bawi się z nim, przyprowadza i odbiera ze szkoły. Nie ma czasu na odpoczynek i spotkania z przyjaciółmi, a często także na obowiązki związane ze szkołą. Zaniedbuje przez to naukę. Pewnie jak każda  z nastolatek chciałaby mieć wiele nowych ubrań, ale jej „rodziny” na to nie stać. Holly często nie ma nawet tych najpotrzebniejszych rzeczy typu :przybory do szkoły, buty do mundurku. Najlepiej o kłopotach finansowych rodziny przekonany jest starszy brat Holly…

Jonathan

W wieku osiemnastu lat porzucił marzenia o studiach, ponieważ musiał przejąć opiekę nad młodszym rodzeństwem. Rozleniwiony nastolatek, który swój cały wolny czas spędzał przed komputerem , nagle stał się głową rodziny. Jonathan ma problem z najmniejszymi pracami domowymi takimi jak: sprzątanie i gotowanie. A do tego dochodzą także kłopoty z dzieciakami i stałymi  wizytami kuratora . Chłopak pracuje w barze , aby móc utrzymać  swoją rodzinę .Mimo to nowe problemy  nie omijają  tego sympatycznego rodzeństwa :zepsuta zmywarka ,zalanie mieszkania. A na dodatek choroba królika Davy’iego…

Davy

Jest siedmioletnim chłopcem, który nie bardzo rozumie, dlaczego jego rodzina ma problemy finansowe . Jak każde dziecko chce się bawić i miło spędzać czas. Starsze rodzeństwo swoim kosztem stara się, aby jego dzieciństwo było normalne, jednak nie zawsze im się to udaje.

Po jakimś czasie rodzeństwo udaje się na tajemniczą wyspę…


Nasza własna wyspa to książka, w której każdy z nas może znaleźć cos dla siebie. Myślę, że wiele nastolatek może utożsamić się z Holly, której głównym celem jest osiągnięcie w życiu i szczęścia, ale i pomoc swoim najbliższym. Ma swoje marzenia i plany na przyszłość.
Książka „nasza własna wyspa” jest nie tylko skierowana do młodzieży, ale także do dorosłych. Myślę, że część z rodziców ma takie same problemy jak Jonathan, który stara się być jak najlepszym tatą zastępczym. Jego kłopoty z opieką nad dziećmi są na pewno elementem życia wielu dorosłych. Każdy z nas może znaleźć w książce postać, z którą może się utożsamić.

Historia trójki rodzeństwa pokazuje nam jak ważną role w życiu odgrywa miłość i przyjaźń. Wzajemna troska, wsparcie i zaufanie jakim mogą obdarzyć się Holly, Jonathan i Davy daje przykład godny naśladowania. Nietypowa rodzina boryka się z wieloma problemami, które pokazują jak wiele trudności sprawia życie w domach, gdzie odeszła bliska osoba, od której wiele zależało (mama lub tata). Dzięki tej historii możemy nauczyć się dostrzegać, że nie wszyscy ludzie mają szczęśliwe życie, ale są też tacy, którzy cały czas muszą dążyć  do tego, aby takie było. „Nasza własna wyspa” uczy”  dostrzegać problemy innych i reagować na nie. Być może gdzieś w naszym otoczeniu są tez takie osoby, które tak samo jak rodzeństwo potrzebuje pomocy. Być może po przeczytaniu tej książki ktoś dostrzeże ich kłopoty? Z książki płynie też wiele innych przesłań takich jak: wytrwała praca przynosi efekty i gdy bardzo czegoś chcemy i dążymy do tego, nie ma rzeczy niemożliwych.


Serdecznie zachęcam do przeczytania „Naszej wyspy”- książki, która pokazuje, że przyjaźń i miłość przenoszą góry.

Maria Stachyra

Nasza własna wyspa - Sally Nicholls
Wydawnictwo Zielona Sowa, 2016
9788379837540

Recenzja Maksymiliana Kaszyckiego - wyróżnienie w konkursie "Wszystkie książki mówią" w kategorii 9 - 12 lat


"Dziennik Cwaniaczka - No to lecimy" -
 Jeff Kinney



Jest to pamiętnik chłopca, który nazywa się Greg Heffley, który prowadzi normalne życie. Chodzi do szkoły, ma jednego kolegę, który nazywa się Rowley. Ma mamę i tatę i dwóch braci. Razem z rodziną wyleciał samolotem w święta na wakacje.

Wakacje miały być fantastyczne, ale tak nie było. Zabrali nie swoją walizkę z lotniska i n ie mieli ubrań. Tata się rozchorował i całą noc zajmował łazienkę. Po ośrodku chodziły zwierzęta. Nie mogli spokojnie zjeść bo zwierzęta im przeszkadzały. Cały czas się coś działo. Do ostatniej strony pech prześladował Grega, ale było zabawnie.

Maksymilian Kaszycki

No to lecimy - Jeff Kinney
Nasza Księgarnia, 2017
9788310131331

Recenzja Marka Morawskiego - III miejsce w konkursie "Wszystkie książki mówią" w kategorii 13 - 18 lat

Na tropie teorii Darwina

Kim jesteśmy? Skąd pochodzimy? Do czego zmierzamy? Te i inne pytania egzystencjalne nurtują ludzi od wieków. Na szczęście na część z nich zdołała odpowiedzieć nauka zwana biologią ewolucyjną. "I co z tego? Przecież to bardzo skomplikowana dziedzina akademicka, i tak nic nie zrozumiemy " - odpowie zapewne wielu z was. Istnieje jednak podręcznik, który pozwala na wyjątkowo dokładne zgłębienie teorii ewolucji i niezwykłych losów istot żywych, nawet jeśli czytelnik nie posiada doktoratu z nauk przyrodniczych. Chciałbym wam teraz przedstawić tę fascynującą książkę - "Historia życia na Ziemi" autorstwa profesora paleontologii Jerzego Dzika.

Sam autor książki jawi się jako człowiek nietuzinkowy. Zasłynął on z kierowania ekspedycjami antarktycznymi oraz z odkrycia najstarszych przodków dinozaurów. Na terenie polskiego Krasiejowa profesor Dzik odnalazł i zbadał tajemnicze cmentarzysko płazów i gadów z epoki triasu. Za swoje wybitne osiągnięcia został członkiem Polskiej Akademii Nauk.

Co czyni "Historię życia na Ziemi" zrozumiałą dla każdego czytelnika? Po pierwsze, dokładność. Autor wyjaśnia krok po kroku każdy, nawet pozornie nic nie znaczący detal. Prowadzi nas stopniowo od samej metodologii nauk empirycznych aż do opisów poszczególnych gatunków zamieszkujących naszą planetę na przestrzeni milionów, a nawet miliardów lat. To daje nam możliwość przyjrzenia się ewolucji z kilku perspektyw, a po lekturze z pewnością nie odczujemy przykrego uczucia niedosytu.


Okresy w dziejach Ziemi przedstawione są w kolejności chronologicznej. Poszczególnym rozdziałom towarzyszą intrygujące tytuły, w niczym nie przypominające nudnych oklepanych formułek. Przykład? Proszę bardzo. Fragment opowiadający o powstaniu roślin kwiatowych i ich unikalnym przystosowaniu - owadopylności został opatrzony pobudzającym wyobraźnię tytułem "Geneza rajskich ogrodów". Brzmi jak nazwa baśni, prawda?


Niewątpliwym atutem tej książki są również przepiękne ilustracje i zdjęcia. Dzięki temu ten podręcznik akademicki staje się bardziej czytelny i dodatkowo nabiera walorów artystycznych.

"Nic w biologii nie ma sensu jeśli jest rozpatrywane w oderwaniu od ewolucji" - stwierdził kiedyś Theodosius Dobzhansky, amerykański genetyk. Trudno temu zaprzeczyć, choć uważam, że znajomość mechanizmu ewolucji przydaje się nie tylko w biologii. W końcu poznanie swych odległych przodków jest swego rodzaju ulgą dla naszych dusz, wciąż pchających nas do poszukiwania prawdy o nas samych...


Marek Morawski

Dzieje życia na Ziemi - Jerzy Dzik
Wydawnictwo Naukowe PWN, 2009
9788301140380

Recenzja Marii Polnik - III miejsce w konkursie "Wszystkie książki mówią" w kategorii 9 - 12 lat


W poszukiwaniu przeznaczenia
Książka ,,Północ”, która została napisana przez Katie Cary, Cherith Baldry, Vicky Holmes i Tui T. Sutherland,występujące pod wspólnym pseudonimem Erin Hunter, należy do wspaniałej serii ,,Wojownicy” (sagi II- ,,Nowa Przepowiednia”). „Północ” jest książką fantastyczno-przygodową opowiadającą o dalszych losach czterech kocich klanów, widzianych oczami młodego kota-wojownika.

Akcja książki rozpoczyna się, gdy wszystkim kotom z czterech klanów wydaje się, że oto nastał czas pokoju. Nieoczekiwanie jednemu z bohaterów – o imieniu Jeżynowy Pazur, zostaje zesłany tajemniczy sen zwiastujący nadchodzące niebezpieczeństwo. Kocur, po poznaniu historii swego rodu, postanawia spełnić wolę przodków, wyrusza więc w sekrecie na wyprawę z kilkoma innymi wybranymi kotami. Po drodze przeżywają wspaniałe przygody, ale i napotykają wiele przeszkód, z którymi muszą sobie radzić sami. Czeka ich czas pełen wątpliwości i strachu. Czy uda im się dotrzeć do miejsca przeznaczenia, zanim będzie za późno? Czy uda im się zapobiec nadchodzącej katastrofie? Jak poradzą sobie w obliczu wyzwania? Każda chwila przybliża dzielnych podróżników do rozwiązania powierzonego im zadania, ale i ściąga na ich głowy większe niebezpieczeństwo. Niewątpliwym atutem książki jest bogaty w zabawne opisy język oraz żywe dialogi bohaterów.

Według mnie, lektura tej książki jest niesamowitym przeżyciem. Nieoczekiwane zwroty akcji i zapierające dech w piersiach tempo nie pozwalają oderwać się od niej ani na chwilę. Każdy miłośnik literatury znajdzie w niej coś dla siebie, nieważne czy będzie to dziecko, nastolatek, lub dorosły. Zachwycą się nią zarówno czytelnicy lubiący wartką akcję, jak i romantycy.
Książkę tę polecam zwłaszcza osobom lubiącym koty.



Maria Polnik

"Północ" Erin Hunter
Nowa Baśń 2017
9788365122254

poniedziałek, 8 października 2018

Marika Krajniewska - „Och, Elvis”

Trzy starsze panie żyją poznając cienie i blaski dojrzałego wieku. Życie splotło ich losy dość osobliwie i owa ''osobliwość'' jest chyba tym, co już na zawsze będzie naznaczało każdy ich krok.
Kiedy jedna z przyjaciółek umiera, pozostałe postanawiają spełnić jej ostatnią wolę i umożliwić jej wizytę... na grobie Elvisa.
No, ale jak to zrobić? Kradzież urny z prochami zmarłej to przecież dopiero pierwszy krok... 
       A przecież trzeba się wyprawić w daleką podróż... A tu plecy bolą, zadyszka dopada. I jeszcze ta dyrektorka domu opieki, sprawująca baczną kontrolę nad zarządzaną przez siebie placówką.
W tej napisanej lekkim stylem, ale zarazem skłaniającej do refleksji książce nic nie jest takim, jakim się z początku wydaje.
Może z wyjątkiem tego, że od pierwszej strony przeczuwamy, że będzie się działo... I przeczucie nas nie myli.
Dobra rozrywka gwarantowana.
Polecam!
MK

 
Marika Krajniewska - „Och, Elvis”
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2018
ISBN: 978-83-7976-950-6

piątek, 21 września 2018

Isabel Minhós Martins, Bernardo P. Carvalho - „Przejścia nie ma!”


Był sobie raz pewien strasznie nerwowy generał, który postanowił przejść 
do historii i być sławny.
Znalazł na to dość osobliwy sposób... 
i zobaczcie, do czego to wszystko doprowadziło!
W tej przezabawnej książce oprócz generała spotkacie mnóstwo ciekawych bohaterów. Dobra zabawa gwarantowana.
Lektura adresowana jest 
do najmłodszych, ale chyba największą frajdę sprawi czytanie wraz z dorosłymi.
Polecam!
MK






Isabel Minhós Martins, Bernardo P. Carvalho - „Przejścia nie ma!”
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2017
ISBN: 978-83-6534-161-7

czwartek, 13 września 2018

Clare Fisher – "Wszystkie dobre rzeczy"

Beth od dziecka miała w życiu "pod górkę". Brak kontaktu z matką, kolejne rodziny zastępcze, kłopoty 
z radzeniem sobie wśród rówieśników sprawiły, 
że dziewczyna zupełnie straciła wiarę w siebie i poczucie własnej wartości.
Wraz z nadejściem dorosłości Beth widzi szansą na zmianę. Tym razem na lepsze.
Ale cóż, życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy tego chcieli.
Poznajemy Beth kiedy przebywa w więzieniu, ponieważ, jak sama mówi, "dopuściła się bardzo złej rzeczy." Cóż takiego się stało i czy jest dla Beth jeszcze jakaś nadzieja na odmianę losu?
Bohaterka uważa, że nie. Jej terapeutka uważa, że tak...

Clare Fisher w swej chwytającej za serce książce stara się nas przekonać, że nigdy nie powinno się kogoś ''skreślać'', niezależnie od tego, co złego w życiu zrobił. A już niedopuszczalne jest byśmy 
z góry skreślali samych siebie...

Mądra, skłaniająca do refleksji powieść dla dorosłych, która spodoba się również starszej młodzieży.
Polecam.
MK

Clare Fisher – "Wszystkie dobre rzeczy"
Wydawnictwo Czarna Owca, 2018
ISBN: 9788380156951


czwartek, 23 sierpnia 2018

Sandie Jones - „Rywalka”

Teściowe cieszą się złą sławą... Czy zasłużenie? Bohaterka książki Sandie Jones jest od samego początku przekonana o słuszności tego stereotypu.
Matka jej ukochanego wtrąca się we wszystko, steruje swoim synem jak tylko ona potrafi, zupełnie jakby chciała ich rozdzielić i nigdy nie ''oddać'' Adama synowej, w której widzi zagrożenie i rywalkę.
Pomimo knowań i coraz bardziej widocznych machinacji matki Adam zdaje się być ślepy na wszystko. Kiedy ma wybrać, czyją trzymać stronę podczas mnożących się konfliktów, zawsze jest to strona matki.
Emily ma dość. Czy związek, w którym zamiast dwojga jest.. troje ma szanse przetrwać?

Wciągający thriller z zaskakującym zakończeniem zadowoli wszystkich amatorów powieści psychologicznych i opowieści 
z misterną intrygą.
Polecam.
MK

Sandie Jones - „Rywalka”
Wydawnictwo Otwarte, 2018
ISBN: 978-83-7515-503-7


czwartek, 9 sierpnia 2018

Frances Hardinge - „Drzewo kłamstw”

Z powodu skandalu ojciec Faith wraz z żoną 
i córką musi wyjechać na odległą wyspę. Tam ma przeczekać zamieszanie, jakie powstało wokół jego osoby... Jednakże przyjazd do zapomnianego przez Boga i ludzi miejsca bardzo źle się kończy... Po śmierci ojca, córka postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo, bo jest przekonana, że wcale nie popełnił om samobójstwa tylko padł ofiarą spisku na jego życie.
Czternastoletnia Faith nie ma wielu instrumentów by sprostać zadaniu, którego się podjęła, ale ma jednego sprzymierzeńca, pewną osobliwą roślinę, zwaną drzewem mendacity, drzewem kłamstw.
Czy bohaterce uda się dojść prawdy i odkryć, 
jak to było ze śmiercią jej ojca?
Wciągająca historia z odrobinką magii nie pozwoli się oderwać od lektury, dopóki nie dojdziemy 
do ostatniej strony.
Polecam!  /MK


Frances Hardinge - „Drzewo kłamstw”
Wydawnictwo Czarna Owca, 2017
ISBN: 978-83-8015-598-5

środa, 18 lipca 2018

James Aldred - „Człowiek, który wspina się na drzewa”

Chyba większość z nas w dzieciństwie podjęła choćby próbę wejścia na drzewo. Niektórzy, jak choćby autorka niniejszej recenzji, wspinali się na nie pasjami :) Kiedy jesteśmy dziećmi fascynuje nas możliwość spoglądania 
na otoczenie z innej perspektywy aniżeli ta, którą daje nam poziom własnych oczu. Czasem wystarczą dwa metry i świat wygląda zupełnie inaczej!
A co, jeśli tych metrów będzie na przykład czterdzieści? I jeśli znajdziemy się w lesie deszczowym na Borneo, a nie w naszym ogrodzie?
James Aldred ze swojej dziecięcej pasji 
i zainteresowania przyrodą uczynił wielką sztukę, a także sposób zarabiania na życie.
Do eksploracji wyższych pięter lasu używa profesjonalnego sprzętu wspinaczkowego, 
a skalę radości oraz niebezpieczeństw czyhających na niego śmiało możemy porównać do tych, które spotykają alpinistów 
czy grotołazów.
Wejście na wielkie drzewo nie zawsze jest sielanką. Często jest to niemałe wyzwanie. Wściekle kąsające owady, zdenerwowane ptaki czy... pędzące słonie to tylko niektóre 
z niespodzianek, jakie czekały Jamesa w Amazonii, Afryce czy na Borneo...

W swej fascynującej opowieści, autor współpracujący m.in. z BBC, sir Davidem Attenborough czy ''National Geographic'' dzieli się z nami swoimi doświadczeniami 
z miejsc, które my zazwyczaj podziwiamy jedynie oglądając filmy przyrodnicze. 
Warto uświadomić sobie, że większość tych pełnych niesamowitych ujęć programów
nie powstałaby, gdyby nie ciężka praca ludzi takich jak James.

Książkę polecam wszystkim miłośnikom przyrody. Wspaniała, niezapomniana lektura.
MK


James Aldred - „Człowiek, który wspina się na drzewa”
Wydawnictwo Rebis, 2018
ISBN: 978-83-8062-350-7

piątek, 6 lipca 2018

Robert Hofrichter - „Tajemnicze życie grzybów”

Większość z nas lubi jeść grzyby, a niektórzy także zbierają je pasjami.
Ale grzyby to nie tylko borowiki, maślaki czy popularne pieczarki. Te jadalne, ubogacające naszą kuchnię gatunki to zaledwie niewielka część niezwykle bogatego przyrodniczego królestwa.
Grzyby dla wielu z nas są prawdziwym przysmakiem, ale są też często śmiertelnie niebezpieczne. I bynajmniej nie chodzi tutaj tylko o cieszącego się złą sławą muchomora sromotnikowego... Równie niebezpieczne, choć działające w nieco inny sposób, bywają grzyby niewidoczne gołym okiem.
Myliłby się ten, kto uznałby grzyby za rośliny, 
a już wręcz ''zbrodnią'' jest je nazywać warzywami. Tak naprawdę... grzybom jest już raczej bliżej do zwierząt, choć zwierzętami też one nie są.
A czy grzyby żyją tylko w lesie? Z całą pewnością nie. Potrafią skutecznie walczyć 
o przetrwanie... w przestrzeni kosmicznej oraz w morskich (sic!) głębinach.
To tylko niektóre z ciekawostek, jakie możemy poznać podczas lektury książki Roberta Hofrichtera.
Autor, od lat poświęcający się mykologii, czyli dziedzinie nauki traktującej o grzybach, zaprasza czytelnika w podróż przez nieznany świat tych fascynujących organizmów.
Polecam wszystkim, nie tylko smakoszom czy zapalanym grzybiarzom!
MK
 
Robert Hofrichter - „Tajemnicze życie grzybów”
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017
ISBN: 978-83-8123-041-4

piątek, 29 czerwca 2018

Ellen Marie Wiseman - „To, co zostawiła”


Szaleństwo może mieć wiele twarzy. Czasem przybiera kształt normalności, a osoby normalne określa mianem szalonych. Szaleństwo niezrozumienia, określonego systemu społecznego czy też własnych, chorych poglądów na świat może doprowadzić do tragedii, tych nagłych i tych rozciągniętych w czasie, a przez to jeszcze gorszych.
To jeden z wątków powieści Ellen Marie Wiseman, w którym poznajemy historie dwóch kobiet, które zagubiły się w szalonym świecie. Współczesna nastolatka straciła oboje rodziców, ponieważ matka zabiła ojca i sama odbywa karę więzienia. Nastolatka żyjąca niemal wiek wcześniej, traci swoje życie, choć żyje jeszcze przez wiele lat, tyle że nie w taki sposób jak powinna była żyć.
Obie, zupełnie bez swej winy doświadczyły traumy. Obie starają się zachować godność 
i wbrew nadziei wierzą, że znajdzie się 
ktoś, kto pomoże...     Poruszająca historia, która nikogo nie pozostawi obojętnym.
Polecam.
MK

Ellen Marie Wiseman - „To, co zostawiła”
Wydawnictwo Kobiece, 2017
ISBN: 978-83-6550-654-2

piątek, 22 czerwca 2018

Recenzja Moniki Pawłowskiej - II miejsce w konkursie "Wszystkie książki mówią" w kategorii 13 - 18 lat

Colas Breugnon

Francuski noblista Romain Rolland w 1919 roku stworzył dzieło, które do dziś zachwyca czytelników na całym świecie. "Colas Breugnon" to opowieść o radości płynącej z życia i ogromnym optymizmie, spisana w formie pamiętnika tytułowego bohatera. Wydarzenia zostały osadzone w epoce renesansu w krainie Burgundii (środkowo-wschodnia Francja). Akcja rozgrywa się głównie w Clamecy, rodzinnym miasteczku autora i Colasa Breugnon. Jak napisał sam Romain Rolland jest to "książka, która śmieje się życiu w twarz, bowiem uważa je za dobre".
Dzieło cechuje optymistyczna wymowa, choć nie brak w nim uszczypliwości losu i wyjątkowo trudnych, życiowych sytuacji, które spadają na Colasa w ciągu zaledwie jednego roku - rozpoczyna on swój pamiętnik na początku lutego i kończy w Wigilię Bożego Narodzenia. Postać głównego bohatera, pomimo braku urody i młodości, urzeka czytelnika swoim podejściem do życia już od pierwszych stron. Na pozór Colas to zwykły pijaczyna, obżartuch, lekkoduch i uparty złośliwiec. Jednakże taka ocena jego charakteru byłaby mocno niesprawiedliwa. To również rozmiłowany w tworzeniu i pracy Burgund  rozsądny i skrupulatny wbrew powierzchownym osądom. Kocha życie w każdy momencie i w każdej sytuacji potrafi odnaleźć powód do radości. Dzięki niemu książka przepełniona jest dobrym humorem, a jego niewinne żarty, przytyki czynione żonie - sekutnicy, pochwały czynione winu nieraz sprawiały, że trzęsłam się ze śmiechu w czasie lektury.
Pragnę zwrócić uwagę również na oryginalny język powieści, który z pewnością stanowi mocną stronę utworu. Jest on zarazem dowcipny i inteligentny. Czytanie nie tylko sprawia prawdziwą  przyjemność, lecz również poszerza i rozwija zasób słownictwa. Uderzające złote myśli, anegdoty, facecje wprost zmuszały mnie do podkreślania, zaznaczania i sporządzania notatek. Pod koniec lektury wypożyczona z biblioteki książka była szczelnie pooznaczana samoprzylepnymi karteczkami.
Pogodny, przepełniony optymizmem i radością życia utwór jest jednocześnie niezwykle mądry i pouczający. Bezustannie zwraca uwagę i przypomina o tym, jak piękne jest życie jak bardzo szczęśliwy powinien być każdy z nas z powodu własnego istnienia. Na początku lektury można odnieść wrażenie, iż tytułowy bohater to przeciętny, prostoduszny żartowniś, jednakże już w kolejnych rozdziałach czytelnik przekonuje się, iż ów lekkoduch jest również obdarzonym nieprzeciętną życiową mądrością i wytrwałością człowiekiem, który potrafi pozostać szczęśliwy, mimo okrutnych tragedii i przeciwności Fortuny. W końcu "Nie ma smutnego czasu, są tylko smutni ludzie" jak mawiał Colas Breugnon.
Niezmiernie trudno jest stworzyć dzieło lekkie i przyjemne w czytaniu z odpowiednią dozą figlarnego poczucia humoru, a jednocześnie przepełnione mądrością i wdziękiem, jednak jest możliwe - Romain Rolland dowiódł tego w każdym calu.

Monika Pawłowska

Colas Breugnon
Prószyński i S-ka,  2007

ISBN:  9788372556677

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Recenzja Natalii Wyszogrodzkiej - II miejsce w konkursie "Wszystkie książki mówią" w kategorii 9 - 12 lat


,,Ruda Marzycielka”

   Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę pt. ,,Ania z Zielonego Wzgórza’’.
Jest to powieść  obyczajowa dla dzieci i młodzieży autorstwa Lucy Maud Montgomery z cyklu ,,Ania z Zielonego Wzgórza’’.
 Była to szkolna lektura więc chcąc, nie chcąc musiałam ją przeczytać, lecz gdy tylko wzięłam do ręki tę książkę oraz spojrzałam na opis z tylnej okładki wiedziałam, że to będzie coś dla mnie.
   Akcja toczy się na Wyspie Księcia Edwarda w Kanadzie w II połowie XIX w. dzięki czemu można zauważyć jak żyło się w tamtych czasach. 
   Książka  jest optymistyczna i pełna ciekawych wątków. Opowiada o dziewczynce z masą kompleksów, strasznym pechem oraz  niesamowitą wyobraźnią. Czy kiedykolwiek słyszeliście o dziewczynce, która: przefarbowała włosy na zielono myśląc, że to czarna farba, upiła swoją przyjaciółkę winem myśląc, że to sok malinowy, albo omal nie utopiła się podczas zabawy w teatr? Pewnie nie. W takim razie koniecznie musicie to przeczytać!
   Według mnie książka jest bardzo ciekawa, uczy, że trzeba docenić to co się ma. Można przy niej również zmienić sposób patrzenia na świat oraz uwierzyć, że marzenia się spełniają. 
 Bardzo polecam ją szczególnie osobom lubiącym czytać powieści obyczajowe oraz tym, którzy chcieliby dowiedzieć się jak dawniej żyli ludzie.

Natalia Wyszogrodzka

Ania z Zielonego Wzgórza
Wydawnictwo Literackie 2007
ISBN 9788308041321




środa, 13 czerwca 2018

Recenzja Gabrieli Najman - II miejsce w konkursie "Wszystkie książki mówią" w kategorii 9-12 lat


C.S. Lewis “Opowieści z Narnii. Lew, czarownica i stara szafa”

Powieść ta została zadedykowana Lucy Barfield, dziewczynie, która w momencie ukończenia powieści, była już zbyt stara na słuchanie i czytanie opowieści przeznaczonej dla małych dzieci.
Historia opowiada przygodę czworga dzieci: Łucji, Zuzi, Piotra i Edmunda, które podczas II wojny światowej zostały wysłane z Londynu na wieś, do willi starego profesora. Podczas pierwszych dni najmłodsza z rodzeństwa Łucja przypadkowo odkrywa tajemnicze przejście prowadzące do magicznego świata Narnii znajdującego się w szafie pełnej futer. Łucja po przedostaniu się do innego świata spotyka Fauna, który był podwładnym królowej lodu, a mimo to decyduje się pomóc małej. Następnie rodzeństwo z pomocą mieszkańców Narnii będzie starało się stawić czoła białej czarownicy.
Powieść C.S. Lewisa bardzo mi się podobała, ponieważ fabuła była nieprzewidywalna, a czytelnik nie miał zielonego pojęcia, co wydarzy się w następnym rozdziale. Bohaterowie zostali przedstawieni w taki sposób, aby osoba czytająca mogła się utożsamić z jednym z nich. Moją ulubioną postacią była Zuzanną, ponieważ potrafiła odnaleźć się w każdej sytuacji. Ponadto była bardzo waleczna i potrafiła stanąć w obronie innych. Czytając Opowieści z Narnii, mogłam przenieść się w głąb mojej wyobraźni i w ten sposób uciec od szarej i nudnej rzeczywistości.
Jeżeli jesteś osobą lubiącą przygody i niesamowite, zaskakujące opowieści, to ta książka jest stworzona właśnie dla ciebie. Nie martw się ilością stron, ponieważ nim się obejrzysz, nic już nie zostanie.
Gabriela Najman
„Lew, czarownica i stara szafa” C.S. Lewis
Media Rodzina of Poznań, 2005
ISBN: 9788372781802



środa, 6 czerwca 2018

Zwycięska recenzja Kamili Wiemann w konkursie „Wszystkie książki mówią” w kategorii 13-18 lat


„Serce wyskakuje mi z piersi, wynosi się z mojego ciała, rusza stopem na północ, łapie prom przez Morze Beringa i ląduje na Syberii, z białymi niedźwiedziami i koziorożcami syberyjskimi, aż w końcu zamienia się w maciupeńki lodowiec.” Cytat ten zarówno pochodzi, jak i idealnie opisuje książkę pod tytułem „Oddam ci słońce”, autorstwa Jandy Nelson – poetki i pisarki niezwykle emocjonujących książek dla młodych ludzi. W tym przypadku trudno nazwać to „pisaniem” – kobieta raczej namalowała tę książkę słowami. Słowa, które zapierają dech w piersiach, zmuszają do zatrzymania się, odetchnięcia czy uśmiechnięcia się do samego siebie.
„Jeśli jedno z bliźniąt się zrani, drugie będzie krwawić.” O takiej relacji opowiada ta powieść. O bardzo związanym ze sobą emocjonalnie rodzeństwie – Noah i Jude. Oboje są jak dwa różne światy, kompletnie inni. Jednak od zawsze łączyło ich jedno – niewyobrażalna miłość. Noah jest nieśmiały, delikatny, zakochany w sztuce. Wszystkie emocje wyraża poprzez obrazy. Jego siostrę zaś cechuje buntowniczość, energiczność i przesądność. Oboje muszą zmierzyć się z problemami w rodzinie – stratą rodzica, oddaleniem od siebie i tajemnicami. Niegdyś wiecznie świecące nad nimi słońce, stopniowo zaczyna zachodzić, a oni z niecierpliwością oczekują zjawiskowego wschodu. Ponieważ po burzy zawsze wychodzi słońce, prawda?
W książce niezwykłe jest to, że zarówno Noah jak i Jude, mają własną wersję wydarzeń. Opowieść pisana jest z dwóch perspektyw, niechronologicznie. Nie wprowadza to jednak chaosu, wręcz przeciwnie. Z biegiem wydarzeń wszystko zaczyna się układać, a po przeczytaniu, treść staje się jaśniejsza niż cokolwiek innego. Podzielone rozdziały pozwalają lepiej zrozumieć zdanie obojga z nich, często kontrastowo ze sobą zestawione, zupełnie sprzeczne, Dostrzec, że jako ludzie, choć podobni, wszyscy jesteśmy różni.
Ogromnym plusem powieści jest jej dojrzałość. Co nie znaczy, rzecz jasna, że jest ona przeznaczona jedynie dla osób dojrzałych, bo jest dla każdego. Nikt przecież nie zabrania czytelnikowi dojrzewać właśnie podczas jej czytania. Porusza bardzo trudne tematy, takie jak śmierć w rodzinie czy homoseksualizm. Takie, o których mało kto lubi rozmawiać przy herbacie albo kawie. Na dodatek robi to w naprawdę subtelny, wręcz poetycki sposób.
Często w takich utworach pojawia się znaczący problem – wyidealizowanie niektórych postaci, a innych przedstawienie jako personifikacja zła. Rzeczywistość jednak wygląda inaczej. Świat nie dzieli się wyłącznie na dobro i zło, jedynymi kolorami wcale nie są czarny i biały. Jandy udało się to dostrzec i przedstawić w swojej książce. Żaden bohater nie jest jednolity. Nie ma nikogo całkowicie dobrego ani w pełni złego. Każdy ma wady i każdy też ma zalety, dokładnie tak, jak wygląda to w realnym życiu. Może właśnie ta prawdziwość postaci pozwala czytelnikom tak bardzo wczuć się w akcję i poczuć emocje bohaterów na sobie.
„Rzeczywistość miażdży. Świat jest jak ciasny but.” Dokładnie. Świat nie jest łatwy do zrozumienia, zwłaszcza dla młodych ludzi, którzy dopiero poznają siebie i innych. Dlatego właśnie zagubione osoby tak bardzo potrafią przywiązać się do któregoś z bohaterów dzieła. Ponieważ znajdują w nim część siebie, swoją bratnią duszę, swój autorytet. Jandy Nelson napisała tę książkę dla wszystkich. Myślę jednak, że najwięcej wyniosą z niej osoby, które potrzebują zapewnienia, że nie są same. Które muszą wiedzieć, że ich gniew, rozczarowanie, zakochanie, zachwyt, smutek i każda inna rzecz, która dzieje się w ich sercu, jest normalna. To tylko emocje, a przecież każdy z nas je czuje.
Podsumowując  „Oddam ci słońce” to powieść o trudnych uczuciach, łamiącym się sercu, skomplikowanych relacjach, sztuce a przede wszystkim o miłości. Nie tylko tej romantycznej, lecz także o tej, jaką rodzic darzy swoje dziecko i jaką siostra darzy brata. I odwrotnie. Autorka poprzez akcję i postacie nauczyła mnie naprawdę wiele. Pokazała mi, jak odczuwać wszystko mocniej, jak pokochać wschody słońca i świat, nawet jeśli wokół mnie wszystko się wali.
„Myślę o tym co powiedziała mi pani psycholog: że jestem w lesie, w domu bez drzwi i okien. „Nie można wejść ani wyjść”, powiedziała. Ale nie miała racji, bo ściany czasem się walą.”
Za tę książkę oddałabym nawet więcej, niż słońce. Chyba byłabym w stanie oddać cały świat.

Kamila Wiemann

„Oddam ci słońce” Jandy Nelson
Wydawnictwo Otwarte, 2015
ISBN: 9788375153545

środa, 23 maja 2018

Z recenzji Czytelników: "Polowanie na Matkę"

Książka Moniki Rogozińskiej jest bogato ilustrowaną opowieścią osnutą wokół najnowszych dziejów Jasnogórskiego Obrazu. Dzięki tej lekturze młody czytelnik zyska historyczną wiedzę, a starszy powróci do wspomnień i doświadczeń z czasów młodości. Zaś wszyscy, niezależnie od przekonań religijnych, poznają prosty przekaz Ślubów Jasnogórskich. Wśród wymienianych tam ludzkich cnót, mowa jest też i o tym, że trzeba żyć w zgodzie i pokoju. 
Dokumentację walki władzy z Kościołem Monika Rogozińska rozpoczyna od opisu tego, co wydarzyło się dwudziestego piątego września 1953 roku - właśnie wtedy zostaje uwięziony kardynał Stefan Wyszyński. Dalej akcja rozwija się już niczym w powieści detektywistycznej. W Komańczy rodzi się pomysł Ślubów Narodu, a następnie peregrynacji po parafiach kopii Cudownego Obrazu. Zbliżał się rok Milenium, przygotowania odbywały się w pośpiechu i głębokiej konspiracji. Tego, co zaczęło się dziać na trasie peregrynacji - pisze autorka - nie przewidział nikt, nawet Prymas. Władze PRL-u bały się prowokacji, w czasie tych pielgrzymek organizowano różne konkurencyjne, masowe przedsięwzięcia. Sama pamiętam tłumy wiernych w czasie procesji milenijnej 
w Lublinie. Moja uczelnia w popłochu organizowała wtedy studenckie wyjazdy na zawody za miasto, a ja nie pojechałam tylko dlatego, że nie lubiłam sportu… Wstrząsające wrażenie wywoływały potem modlitewne podróże tylko samych ram obrazu.
Jest to także cenna publikacja ze względu na przypływ naszych najważniejszych zbiorowych emocji związanych z wyborem i latami pontyfikatu św. Jana Pawła II. Od słów Nie lękajcie się! wokół nas zmieniło się wszystko. Pamiętam każdą z papieskich wizyt: przejmującą ciszę oczekiwania na trasach przejazdu i radość w chwili, kiedy wreszcie pojawiał się papamobile…
Autorka wśród istotnej faktografii, przytacza w książce także wiele opowieści i anegdot zasłyszanych w trakcie rozmów z ojcami i braćmi paulinami - stróżami Jasnej Góry. Można powiedzieć, że wykorzystała już niemal ostatnią chwilę, aby dowiedzieć się wszystkiego 
z pierwszej ręki. 
 
Joanna Mackiewicz

Monika Rogozińska - ''Polowanie na Matkę''
Wydawnictwo Paulinianum,
Częstochowa 2017

środa, 16 maja 2018

Lily Brooks-Dalton - „Dzień dobry, północy”

Sully zmierza ku Ziemi w statku kosmicznym. Nie wie, czy powrót w ogóle będzie możliwy. Od wielu tygodni załoga „Aethera” nie miała kontaktu z bazą na Błękitnej Planecie. W obliczu tak wielkiej niewiadomej tracą znaczenie wszelkie dokonania naukowe, którymi mogą poszczycić się członkowie pozaziemskiej misji...
Niedaleko Bieguna Północnego, w opuszczonej stacji badawczej przebywa Augie, weteran nauki, ale przede wszystkim po prostu stary człowiek. On, choć znajduje się na Ziemi, również nie ma pojęcia, co się właściwie wydarzyło, dlaczego zamilkły wszystkie radiostacje... Czyżby był ostatnim przedstawicielem ludzkości pozostałym przy życiu?
Dwie perspektywy, dwa życia i dwie katastrofy... bo tak naprawdę autorka nie opowiada jedynie o bliżej nieokreślonej katastrofie ludzkości, ale o czymś znacznie ważniejszym. O czym? Tego dowie się czytelnik, przeczytwaszy tę niezwykłą powieść.
Choć akcja książki toczy się w przyszłości, absolutnie nie jest to powieść fantasy. Opowiedziana historia jest prawdziwa do bólu. Autorka zaprasza nas do niesamowitego świata, w którym pomimo aury niezwykłości najważniejszą prawdą jest ta o nas samych.
Polecam.
MK

Lily Brooks-Dalton - „Dzień dobry, północy”
Wydawnictwo Czarna Owca, 2017
ISBN: 978-83-8015-231-1