czwartek, 13 sierpnia 2020

Helena Laks - „Sekretna kocia piekarnia”

W pewnym domu żyją sobie dwa koty, Pchełka i Wilbur oraz ich ludzie, czyli Helka i jej rodzice. Dorośli chodzą do pracy, córka bardzo chce już chodzić do szkoły, a koty…  jak to koty, trochę leniuchują, trochę rozrabiają, aż w końcu, wskutek pewnych okoliczności otwierają… piekarnię!  Przekonajcie się, co z tego wyniknie. 

Adresowana do najmłodszych, pięknie ilustrowana książeczka, niesie ze sobą przesłanie o tym, że warto dzielić się dobrem, a przyjaźń i pomoc potrafią przełamać wrogość i uprzedzenia. Polecam. Książka doskonała do wspólnej lektury z dzieckiem. /MK/

Helena Laks - „Sekretna kocia piekarnia”  
Wydawnictwo Ezop, 2019 
ISBN: 978-83-6523-037-9

piątek, 7 sierpnia 2020

Christel Petitcollin – "Jak nie dać sobą manipulować"


Szacuje się, że średnio dwadzieścia procent ludzi to osoby nadwydajne mentalnie: cechujące się niepospolitą inteligencją, roztrząsające wszystko po wielokroć, potrzebujące silnych 
i trwałych więzi.
Szacuje się również, że ok dwa do czterech procent ludzkości to manipulatorzy, jednostki na wskroś perfidne, pozbawione empatii, sadyści czerpiący przyjemność z dążenia do własnych celów ''po trupach''.
Co się dzieje, kiedy w obrębie zainteresowań manipulatora znajdzie się ktoś nadwydajny mentalnie, zwany też osobą wysoko wrażliwą? Niestety z tego nigdy nie wynika nic dobrego. Taką tezę stawia autorka książki i przekonująco udowadnia, że ma rację.
Chyba każdemu z nas zdarzyło się być świadkiem manipulacji. Jeśli mieliśmy szczęście i sami nie padliśmy jej ofiarą, to zapewne zdarzyło się nam przypatrywać, jak ktoś 
z naszego otoczenia wikła się w niezdrową relację, czy ulega presji w swoim środowisku zawodowym bądź rodzinnym.
Christel Petitcollin rozkłada na czynniki pierwsze sposób myślenia manipulatorów oraz schematy postępowania ich ofiar. Udziela też praktycznych rad jak się ratować i w imię własnego dobrostanu psychicznego (a także fizycznego i ekonomicznego) radzić sobie 
w trudnych relacjach i kończyć je, kiedy stają się szkodliwe – a wiedzieć trzeba, że relacje 
z manipulatorem, szkodliwe są zawsze.

Książka napisana jest w przystępny, lekki sposób; autorka unika psychologicznego żargonu, z dużym wyczuciem traktuje ofiary manipulacji i z przekonaniem piętnuje patologiczne zachowania manipulatorów.
Lektura godna uwagi – może przydać się nam samym, albo komuś z naszego otoczenia, komu możemy pomóc, kiedy wyposażeni w odpowiednią wiedzę wykryjemy, że jakieś nieciekawe indywiduum zastawia nań sidła.
Polecam.
MK

Książka w wersji papierowej dostępna w Filii Nr w Starej Miłośnie oraz na platformie Legimi.


Christel Petitcollin – "Jak nie dać sobą manipulować"
Wydawnictwo Feeria, 2020
ISBN: 978-83-66380-49-3


poniedziałek, 3 sierpnia 2020

"Beskid bez kitu" - recenzja konkursowa Mikołaja Bala


Zaczął się czas kwarantanny. Wszystko spowolniło i nabrało innych wartości. Na szafce pojawiły się książki do przeczytania, na które kiedyś zabrakło mi czasu. Dużo tego. Myślę, że zacznę od… czegoś, co przeniesie mnie w inny wymiar, albo w jakieś ładne miejsce, gdzie nie mogę teraz pojechać … coś lekkiego.

Tak!  Będzie to „Beskid bez kitu” Marii Strzeleckiej. Naprawdę świetnie wydana książka, trochę taka w starym stylu, 

z artystycznymi ilustracjami  (bo autorka skończyła warszawską ASP). Poza tym… spotkaliśmy się kiedyś 

na leśnym spacerze ornitologicznym 

w Wesołej (prowadzonym notabene przez Stanisława Łubieńskiego), więc tym bardziej ciekawiła mnie Jej książka. Nawet bardzo.

 Postanowiłem, że przeczytamy tą książkę rodzinnie, razem z braćmi i rodzicami, 
że spędzimy w ten sposób wieczory i przeniesiemy się w ten trudny czas do cudownego Beskidu Niskiego, nam również skądinąd bardzo bliskiego.
I tak też się stało, choć wybierając tą pozycję nie wiedziałem, że aż tak rozbudzi we mnie tyle moich własnych wspomnień, beztroskich wakacji u mojej babci na wsi, 
czy niesamowitej bliskości z przyrodą. 

„Beskid bez kitu” to powiązane ze sobą dwie opowieści. Nie bez przyczyny w pierwszej części główną bohaterką jest ośmioletnia dziewczynka Teresa/Terka, która wychowuje się w Beskidzie, aby zapewne w kolejnej stać się dorosłą kobietą i zabrać tam swoją córkę. 
Być może sami odnajdujemy w sobie taką zależność, że to, co przeżyliśmy kiedyś 
w dzieciństwie, ma duży wpływ w naszym dorosłym już życiu i chcemy przekazać tę wiedzę swoim dzieciom. To widocznie okazuje się być całkiem naturalne, a historie, które opisuje Maria Strzelecka wcale nie muszą być zmyślone…

W tej książce nie znajdziemy wartkiej akcji, wielu bohaterów czy intryg. To książka 
o obserwowaniu natury, życiu zgodnie z nią i jej cyklem, jedności i miłości do niej, która wzrasta wraz z wiekiem i rozwija pasję wrażliwego na przyrodę człowieka.

Terkę poznajemy jako ośmiolatkę, która w latach PRL-u chodzi do wiejskiej szkoły 
gdzieś w Beskidzie Niskim, lecz zamiast pasji w szkole, odnajduję pasję poza nią, czyli 
na łąkach, w lesie i u „przyszywanej” babci Tekli – Łemkini.

Opowiadanie czyta się jednym tchem, jakby samemu wróciło się ze szkoły, wpadło do sklepiku po drożdżówkę i zaraz potem pędziło z górki na rowerze, udając, że jedzie się przez pola i łąki na motorze. Samą już przygodą mogą być odwiedziny babci Tekli, której zawozi się zakupy, bo po drodze zaciekawia stara blaszana cerkiew z kopułką, czy lecący tam ptaszek cierniokręt.

Takich chwil w książce jest wiele, gdzie tłem jest beztroskie życie w zgodzie z naturą.  Sami mimochodem zatrzymujemy się i wyciszamy, poznajemy roślinyi zioła, czujemy zapach smażonych kwiatów hyćki (czarnego bzu) w cieście naleśnikowym, jesteśmy świadkami przeraźliwych odgłosów, które wydaje nocą jaźwiec ( borsuk).
Zostając u babci na noc, poznajemy zabobony ludowe, puszczanie wianków w Sobótkę czy zrywamy zioła przy księżycu.

Babcia Tekla opowie jeszcze wiele interesujących rzeczy, od niej dowiemy się o tajemnicach cerkwi, o ikonostasie, o krywocie, o nieistniejących już wsiach i miasteczkach Beskidu, 
o ciekawostkach z życia roślin i zwierząt. Wszystko opowiedziane ot tak, od niechcenia, podczas wykonywania prostych, domowych czynności.

Gdy zaczynają się wakacje Terka spędza je oczywiście u babci. Las wkoło jest dla niej wielkim obserwatorium a cerkiew staje się teatrem, w której chcą z babcią wystawić zmienioną nieco sztukę o czerwonym kapturku. Czy będzie im wolno, w czasie cenzury? Terka sama doświadczy, czym jest propaganda i nieprawda tamtych czasów. Odkryje też jak funkcjonuje przyroda i że zjedzona przez wilki owca, to nic złego, bo takie są prawa natury. Odkryje też, że jest jej częścią.

Druga część książki to zaskakujący skok w czasie. Przenosimy się we współczesność.
Zakradamy do namiotu gdzieś w Beskidzie nad Wisłokiem, gdzie mama czyta swojej małej córce książkę o … geologii. Nie bez przyczyny tablice geologiczne pokazują Karpaty 
i warstwy jak w torcie, bo… przecież ”chodząc po Beskidzie, tak naprawdę chodzimy 
po prehistorycznym dnie oceanu”.

Mama z córką Nelą nocują na dziko na jednej z malowniczych łąk, przyrządzają posiłki, szykują do wyjścia w góry, poznają i zbierają zioła i rośliny jadalne. Mama przekazuje córce wiedzę, którą sama zbierała przez lata, opowiada ciekawostki o roślinach, dzikich zwierzętach, szczególnie o wilkach. Pragnie zaszczepić w córce ciekawość, odwagę, wyznacza jej zadania, ale nie przemęcza.
Na szczycie przy gorącej herbacie z termosu mama opowiada Neli legendę o Beskidnikach 
i tajemniczej miłości Czarnego Jury i hrabianki Izabelli, aby przybliżyć
moc roślin trujących…
Prosta wędrówka staje się pretekstem do zabawy, nauki i uważności.
Po wędrówce - czas odpoczynku, wyciszenia i wsłuchiwania się w otoczenie, bo
…” nie ma co gadać o Beskidzie, to trzeba poczuć, przepuścić przez siebie”.
 Tym bardziej trudno było skończyć czytać ostatnią kartkę i na pytanie młodszego brata  „No to kiedy jedziemy w Beskidy?”  zostawić znak zapytania …


Mikołaj Bal


Maria Strzelecka - "Beskid bez kitu"
Wydawnictwo: Libra Pi
ISBN: 978-83-9552-327-4

Recenzja otrzymała Wyróżnienie Biblioteki.

"Niedźwiedź i słowik" - recenzja konkursowa Zuzanny Rydlewskiej

Baśniowe wzory, ludowe motywy, kolorowa okładka zachęciły mnie do sięgnięcia po książkę „Niedźwiedź i słowik” autorstwa amerykańskiej pisarki Katherine Arden.
Jest to historia umiejscowiona w północnej części cesarskiej Rusi. Główną bohaterką jest dziewczyna o imieniu Wasia. Wyróżnia się ona odwagą i siłą, a także zdolnościami dostrzegania tego, co niewidoczne dla zwykłego śmiertelnika. Walczy ze złem i przeciwnościami  losu.  Zagłębiając się w fabułę, poznajemy niezwykle wyraziste, różnorodne i ciekawe postacie z jej otoczenia: ojca, macochę, braci i siostry. Uwagę zwracają silne, rodzinne więzi i braterska przyjaźń. Wciąga magia dobra i zła. Zachwyca piękno przyrody oraz drzemiące w niej moce.  
Opowieść oparta jest na wierzeniach ludowych Słowian. Autorka przedstawia czytelnikom tradycje i obrzędy praktykowane w małych wsiach i miastach. Baśniowości nadają bohaterowie legend: Mróz, domownik, rusałka. Dzięki barwnym opisom, dowiadujemy się wiele o życiu ludzi w tamtych czasach. Ukazane jest także ścieranie się religii chrześcijańskiej i tradycji. Niesamowite jest to, jak zwyczaje i wierzenia kształtowały losy ludzi. Zaskakujące jest traktowanie kobiet. Fascynuje kultura, język i legendy ludowe.
Na pierwszy plan powieści wysuwa się walka dobra ze złem, a także dążenie do indywidualności i opieranie się utartym schematom, stawianie na swoim i dążenie wytrwale do celu.  Autorka pokazuje cenne wartości i rzeczywistość z jaką musieli się zmierzyć ludzie tamtych czasów, głównie kobiety. Lektura pozwala czerpać przyjemność, jednocześnie dostarczając w sposób ciekawy informacji. Napisana jest pięknym językiem, który wciąga nas bez pamięci  w magiczny świat powieści.

Jest to tajemnicza opowieść, która może spodobać się i dorosłym, i dzieciom. Zaskakująca 
i ciekawa fabuła zachęca do czytania. Książka wywarła na mnie duże wrażenie. Na pewno przeczytam kolejne tomy tej baśniowej trylogii.

Zuzanna Rydlewska

Katherine Arden - "Niedźwiedź i słowik"
Wydawnictwo Literackie Muza
ISBN: 978-83-287-0827-3

Recenzja otrzymała wyróżnienie w kategorii 13-18 lat.

czwartek, 30 lipca 2020

"Niewyjaśnione okoliczności" - recenzja konkursowa Alicji Adamczuk

Książkę, którą chciałabym zrecenzować to wspaniała autobiografia doktora Richarda Shepherda pt. „Niewyjaśnione okoliczności’’.  
Dr Shepard to Czołowy brytyjski praktyk medycyny sądowej. Poświęcił swoją karierę zawodową odkrywaniu i zgłębianiu tajemnic śmierci. Gdy ktoś umarł śmiercią gwałtowną 
lub z niewyjaśnionych przyczyn, zadaniem 
dr Shepherda było ustalić przyczynę zgonu. Każda sekcja zwłok to swego rodzaju zagadka kryminalna – a dr Shepherd przeprowadził ich 
w swoim życiu niesamowicie wiele razy - aż 25 tysięcy! Dzięki swoim umiejętnościom, oddaniu 
i wnikliwości dr Shepherd był i jest w stanie odpowiedzieć na jedno z najtrudniejszych pytań: jak doszło do śmierci danej osoby?
Książka ta opowiada o fascynujących i mrożących krew w żyłach aspektach pracy jako lekarz medycyny sądowej. Czytając tę lekturę można wyobrazić sobie, że jesteśmy razem z doktorem Shepherdem i rozwiązujemy z nim zagadkowe, a wręcz niezrozumiałe przyczyny 
i okoliczności zgonu danej osoby. Przede wszystkim należy tu wspomnieć, że doktor Richard Shepherd był na miejscu, tuż po ataku na World Trade Center, jak i również przeprowadzał sekcję zwłok po katastrofie wycieczkowca na Tamizie. Poddaje też analizie sekcję zwłok księżnej Diany, ucinając wszelkie spekulacje na temat teorii spiskowych. Ponadto możemy znaleźć kilka innych, głośnych katastrof i zamachów terrorystycznych, 
w których ucierpiały tysiące osób. Tym samym wszystkie te medialne przypadki, jak również te mniej spektakularne oraz są tak samo ciekawe i zaskakujące. Doktor Shepherd rzucił nowe i ciekawe światło na sprawy niespodziewanych zgonów, którymi żył cały świat.
Chciałabym na sam koniec podkreślić, że to właśnie przez tę książkę zapragnęłam kierować swoje życie właśnie w stronę medycyny. Autobiografia dr Shepherda jest niezwykle pouczająca oraz zaskakująco wciągająca. Według mnie, każdy kto interesuje się medycyną powinien przeczytać tę książkę oraz nie może tej pozycji zabraknąć na półkach 
we wszystkich bibliotekach bez wyjątku.


Alicja Adamczuk


Richard Shepherd - "Niewyjaśnione okoliczności"
Wydawnictwo Insignis
ISBN: 978-83-6607-135-3


Recenzja otrzymała wyróżnienie w kategorii 13-18 lat.

wtorek, 28 lipca 2020

"Małe ogniska" - recenzja konkursowa Joanny Baumel


Zaplanowane miasteczko na obrzeżach Cleveland. 

Miasteczko z tysiąca puzzli, z których żaden się nigdy nie zapodział.
Zaplanowana rodzina Richardsonów. Napompowany balonik. Amerikanbjuti. 

Kiedy w ich domu pojawia się Mia Warren, samym faktem bycia samotną matką zaburza gładko uczesany świat.  Nestorka rodu, Elena całą siebie poświęca układaniu figurek swojej rodziny 
w witrynie na wysoki połysk,  za kryształową szybą pozorów lub sprząta  najmniejsze okruszki naturalności pod perski dywan.  Jej oddanie sprawie jest tak wielkie, że nie zauważa, że właściwie od wielu lat nie żyje.

Mia swoją niesprzystawalnością rozbija ten świat jak mydlaną bańkę i pokazuje, że w środku nic nie ma. Nieznośna lekkość bytu w wydaniu Warren poważnie narusza strefę komfortu. Boleśnie przypomina Elenie kim jest głęboko, w środku, jakie w niej drzemią tęsknoty 
i z ilu  marzeń zrezygnowała, by wybudować swoją idealna twierdzę. 
Widzimy jak pod wpływem obecności Mii, powoli ale sukcesywnie układanka wypacza się, pęka dając ujście podziemnym źródłom, które, nie wiadomo jak długo, buzowały 
pod powierzchnią wciąż szukając ujścia.
Geniusz Celeste Ng pozwolił stworzyć jej postać  jako bezpretensjonalne, subtelne i lekkie światło, które przetacza się przez dom Richardsonów i obnaża, to co dotąd tkwiło w cieniu. 
Bohaterka jest czysta w patrzeniu na innych. Ale jej czystość, to ta, która przychodzi 
po bolesnych lekcjach życiowych, która wynika z pokory. To czystość bez cech naiwności.
Historia Warren pełna zakrętów i zawirowań zabrała jej zaufanie do życia. Darowała jednak zaufanie do siebie. Mia próbuje je zatrzymać - niczym czas - w swoich fotografiach obrabianych jak glina- w maleńkim studiu.

Córka Mii –Pearl  jest jak zagubione zwierzątko w dżungli dorosłych rozgrywek. Uparcie szuka siebie.  Z jednej strony nieśmiało i niepewnie. 
Z drugiej niesiona nieuświadomioną złością na Mię.
Czemu matka tak bardzo nie przystaje do porządku świata?
Naiwność, ale też jej natura pozwalają fascynować się sztucznie poukładanym światem Richardsonów  i ich stałym adresem. 
W przeciwieństwie do matki, Pearl chce zameldowania w życiu. Nie jest nomadą jak Mia.

Pisarka tworzy książkowy świat wrażliwie i nienachalnie. 
Raczej pokazuje, gdzie patrzeć, a nie, co widzieć.
Nie ocenia. 
Próbuje zrozumieć. 
Operuje oszczędnym, niedopowiedzianym językiem, ale pełnym plastyki, drugiego dna 
i metafor.
W książce odnajdujemy trochę słodko-gorzkiego smaku filmowej „Czekolady”. Jak Vianne słodyczami- tak Mia kusi cudowną nieumiejętnością zrezygnowania z siebie 
i autentycznością.

Ng  kończy symbolem. Symbolem o każdym z bohaterów. O każdym z nas.
Rozbiera swoje postaci do naga. Nam także  każe zdjąć ubrania i stanąć przed lustrem.
Pisze: (…) każda rozłupana krata wyginała się wdzięcznie na zewnątrz (…) a na środku pustej klatki leżało samotne, złote piórko”. 

Ng prześmiewa dążenie do perfekcji.  Robi to jednak w tak subtelny sposób, że odbiorca jest przekonany,  że to jego własny osąd. Tekst zostawia nas z przeświadczeniem, że zawsze mamy szanse  uwolnić się z okowów własnych ograniczeń. Nawet jeśli cząstka nas zostaje 
w klatce.  

Joanna Baumel

Celeste Ng - "Małe ogniska"
Wydawnictwo Papierowy Księżyc
ISBN: 978-83-6583-061-6


Recenzja zajęła 3 miejsce w kategorii wiekowej: dorośli.

piątek, 24 lipca 2020

„Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” - recenzja konkursowa Julii Bogusz

"Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” Mirona Białoszewskiego to opis zdarzeń mających miejsce w Warszawie podczas powstania. Napisany jest językiem potocznym, prozą, gdyż autor stwierdził, że jest to najlepszy sposób oddania emocji i przedstawienia wydarzeń, jakie miały tam miejsce. Taki sposób narracji sprawia wrażenie rozmowy z autorem Pozwala lepiej wyobrazić sobie miasto podczas walki. Autor używa wyliczeń i wielu wyrazów dźwiękonaśladowczych, co nadaje utworowi ekspresji oraz umożliwia nam, czytelnikom, poczuć bardziej atmosferę powstania, dowiedzieć się, co tak naprawdę miało miejsce 
w 1944 roku.

Miron Białoszewski opisuje te wydarzenia 
z perspektywy zwykłego człowieka, który opowiada o codziennym życiu w czasie wojny, kiedy to panował wieczny niepokój, gdzie śmierć była codziennością. Nikt nie był zaskoczony krwią na ulicach, ciałami zamordowanych ludzi, ponieważ każdego dnia gazowano ich w komorach, rozstrzeliwano i bombardowano kanały. Ludzie byli sobie pomocni, bezinteresowni. Wspierali się wzajemnie, ponieważ każda chwila mogła być ich ostatnią. Próby ucieczki, znalezienie bezpiecznych miejsc, poszukiwanie jedzenia i wody, ochrona bliskich stały się podstawową potrzebą. Wszyscy modlili się, śpiewali, błagając o wolność, z myślą o przyszłej Polsce. Dzieci bały się, płakały. Nigdy nie doznały beztroskiego i szczęśliwego dzieciństwa, a ich matki wiedziały, co czeka ich pociechy.

Utwór ten nie przedstawia powstania jako miejsca bohaterskich czynów, gdzie każdy walczy o rodzinę czy kraj. Pokazuje, że na świecie byli i są nie tylko ludzie odważni, 
o walecznym sercu, ale także strachliwi, którzy bali się podjąć ryzyko, sprzeciwić się, którzy stchórzyli przed oddaniem życia za ojczyznę i przyszłość narodu. Uciekali przed śmiercią, wiedząc, że będzie ona nieunikniona. Jednak czy najpiękniejsza śmiercią - jeżeli może ona taka być - nie jest śmierć za kogoś, kogo się kocha, za coś, na czym nam zależy, za drugiego człowieka?

Sądzę, że “Pamiętnik z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego jest wart przeczytania. Powinniśmy bardziej zastanowić się nad uczuciami, które towarzyszą nam podczas czytania oraz nad całokształtem dziennika. Jest o wiele przyjemniejszy 
do czytania, łatwiej jest wyobrazić sobie pewne zdarzenia czy miejsca dzięki sposobowi, 
w jaki napisana jest powieść. Wszystko jest realistyczne, prawdopodobne, 
bo przedstawione przez zwykłego, żyjącego w czasie wojny cywila.
To fascynujący, przepełniony cierpieniem, złością, żalem, odwagą a również strachem utwór. Nie można przestać go czytać, wzbudza bardzo silne emocje. Może doprowadzić 
do łez, pobudzić w nas ogromną empatię, pozwala zrozumieć, jak ogromne cierpienie 
to wydarzenie powodowało w ludzkich sercach.

Julia Bogusz


Miron Białoszewski - "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego"
Wydawnictwo PIW
ISBN: 978-83-6482-205-6

Recenzja zajęła 2 miejsce w kategorii wiekowej 13-18 lat.